Tag Archives: coliving

Gdzie znaleźć informacje o polskich wspólnotach, które mieszkają inaczej?

Kiedy zaczęłam pracować nad artykułem o cohousingu w Polsce (który ma się ukazać na łamach „Wytwórców” w najbliższych tygodniach), pojawił się pomysł, żeby stworzyć mapę polskich cohousingów. Pomysł ten jednak umarł, zanim się na dobre narodził, ponieważ okazało się, że nie ma w Polsce ani jednej grupy, którą można by uznać za cohousing.

Czym bowiem jest cohousing? To osiedle, gdzie oprócz mieszkań lub domów przeznaczonych dla poszczególnych rodzin, istnieje przestrzeń wspólna, która umożliwia mieszkańcom regularne spotkania. Może być to wspólny ogród, dom wspólnoty itp. Rozwiązania architektoniczne są różne, ponieważ cohousing stanowi inicjatywę oddolną, a jego mieszkańcy biorą udział w pracach nad projektem osiedla. Kiedy budynki i przestrzeń wspólna są już gotowe, współpraca między mieszkańcami wcale się nie kończy. Przechodzą oni do etapu wspólnego zarządzania wybudowanym osiedlem, a celem, którym im przyświeca, jest mieszkanie w przyjaznym i bezpiecznym sąsiedztwie. Ponieważ mieszkańcy chcą być dla siebie po prostu dobrymi sąsiadami, nie stawiają sobie nawzajem wymagań związanych z prowadzeniem określonego stylu życia czy przynależnością do określonej religii czy grupy politycznej. Istotą cohousingu jest otwartość na różnorodność – dlatego właśnie nie można wskazać jednej głębszej „ideologii”, która łączy wszystkich jego mieszkańców.

Mapa cohousingów w Polsce ;).

Mapa cohousingów w Polsce (jak łatwo się domyślić, mojego autorstwa ;).

Co w sytuacji, gdy mieszkańców jakaś „ideologia” łączy? Nie mamy wówczas do czynienia z cohousingiem, ale ze wspólnotą intencjonalną, czyli grupą ludzi, którzy mieszkają razem, ponieważ z jednej strony zależy im na życiu w przyjaznym sąsiedztwie, a z drugiej – chcą realizować dodatkowe cele, na przykład wyznawać wspólnie jakąś religię czy prowadzić razem ekologiczne gospodarstwo rolne. Takich wspólnot jest w Polsce przynajmniej kilkanaście. Mamy już w naszym kraju ekowioski, czyli wspólnoty, których mieszkańcy chcą żyć w zgodzie z naturą i organizują swoje osiedla w taki sposób, by miały one jak najmniejszy wpływ na środowisko (na przykład poprzez stosowanie alternatywnych źródeł energii i permakultury). Oprócz tego stosunkowo popularne są w Polsce colivingi, to jest domy zamieszkiwane wspólnie przez osoby, które łączy ta sama religia, hobby czy przynależność do jednego ruchu społecznego. Choć wspólnoty intencjonalne są w naszym kraju znacznie liczniej reprezentowane niż cohousingi, to mówi się o nich stosunkowo niewiele. Trudno też znaleźć wiarygodne i aktualne informacje na ich temat. Gdzie ich szukać?

Chyba najbardziej uporządkowany zbiór danych można znaleźć w książce Eurotopia. Living in community. Directory of communities and ecovillages in Europe, która ukazała się w zeszłym roku dzięki pracy mieszkańców niemieckiej ekowioski Sieben Linden. Książka stanowi zestawienie 429 wspólnot intencjonalnych z całej Europy, w tym z Polski. Dla każdego kraju sporządzona jest mapka, dzięki której łatwo się zorientować w położeniu poszczególnych wspólnot. Na mapce Polski zaznaczonych jest siedem wspólnot: ekoosada Bardo, ekowioska Barkowo, ekowioska Bhrugu Aranya, Bushcraft Berlin & Biber Camp Bronków, społeczność L.A.S., Przysiółek Mącze i Realearth.

mapa polski

Mapa polskich wspólnot intencjonalnych (skan z „Eurotopii”).

Każda wspólnota z mapki ma oddzielny opis, w którym – oprócz danych kontaktowych – można znaleźć informacje o:

  • dacie powstania;
  • stopniu, w którym wspólnota jest samowystarczalna żywieniowo (symbol: chłopek z taczką);
  • liczbie mieszkańców;
  • językach, które znają mieszkańcy;
  • liczbie mieszkańców, którzy pracują w obrębie wspólnoty na co dzień (symbol: młotek);
  • sposobie podejmowania decyzji;
  • sposobie finansowania wspólnoty;
  • formie własności (symbol: klucz);
  • głównych obszarach działania (symbol: biała dłoń na czarnym tle);
  • słowach-kluczach istotnych dla wspólnoty;
  • możliwości dołączenia do wspólnoty (jeśli taka istnieje, to opisowi towarzyszy symbol uśmiechniętej buźki);
  • możliwości odwiedzenia wspólnoty jako wolontariusz (jeśli taka istnieje, to opisowi towarzyszy symbol dwóch czarnych dłoni).
bardo osada

Opis polskiej ekoosady Bardo (skan z „Eurotopii”).

Jak widać na przykładzie opisu ekoosady Bardo, „Eurotopia” oferuje sporo nieźle uporządkowanych informacji, ale nie zawsze są to informacje konkretne. Nie do końca chociażby wiadomo, jaka jest struktura własności wspólnoty (z określenia „property”, czyli „własność”, niewiele wynika), ani dlaczego jednym ze słów-kluczy Barda jest „humour”, czyli „humor”. Brak też szczegółowych informacji o sposobie, w jaki osada osiąga wysoki (bo 50-procentowy) stopień samowystarczalności żywieniowej. Opis jest na tyle ogólnikowy, że raczej podsyca ciekawość niż ją zaspokaja. Na szczęście do opisu dołączone są dane kontaktowe, dzięki czemu zainteresowany czytelnik może drążyć temat dalej – odwiedzić stronę internetową wspólnoty, wysłać maila lub zadzwonić do jej mieszkańców.

Powodem, dla którego informacje zamieszczone w „Eurotopii” są często bardzo ogólnikowe, jest sposób, w jaki je zebrano. Książka powstała na podstawie ankiet, które zostały rozesłane do poszczególnych wspólnot. Ich mieszkańcy mieli swobodę w decydowaniu, na które pytania chcą odpowiadać, a ich odpowiedzi nie były weryfikowane przez żadne osoby trzecie. Autorzy nie mieli funduszy ani fizycznej możliwości, żeby odwiedzić każdą z ponad 400 wspólnot opisanych w książce, przez co nie pozostało im nic innego, jak tylko optymistycznie założyć, że informacje z odesłanych ankiet są trafne i aktualne. Trudno powiedzieć, czy tak rzeczywiście jest i czy dane dotyczące polskich wspólnot odzwierciedlają rzeczywistość. Zastanawia chociażby, w jaki sposób mieszkańcy wyliczyli stopień swojej niezależności żywieniowej…

Summa summarum, fragment „Eurotopii” poświęcony polskim wspólnotom pozostawia czytelnikowi poczucie niedosytu. Po jego lekturze nie sposób nie zadać sobie pytania: „Czy nie ma lepszego źródła informacji o polskich wspólnotach? Czy nie istnieje dokładniejsze zestawienie sporządzone przez Polaków w języku polskim?”

Niestety takie zestawienie na razie nie istnieje, a anglojęzyczna „Eurotopia” jest ciągle najlepiej opracowaną bazą informacji o wspólnotach intencjonalnych, które istnieją w naszym kraju. W polskim internecie można znaleźć kilka stron poświęconych wspólnotom intencjonalnym, ale żadna nie zawiera uporządkowanego i sprawdzonego zestawu danych.

Stosunkowo najbardziej podobna do bazy z „Eurotopii” jest baza zamieszczona na polskim portalu COHOTO, który oferuje narzędzia pomagające „organizować i zarządzać działaniami takich grup jak: „wspólnoty mieszkaniowe (mieszkania, domy, akademiki, osady); grupy tematyczne (hobbystyczne), grupy edukacyjne (muzyczne, językowe), grupy coworkingowe (kluby, zespoły, stowarzyszenia), kooperatywy spożywców itp.” (więcej informacji o narzędziach oferowanych bezpłatnie przez twórców portalu można znaleźć w zakładce „Co to COHOTO”). Grupy, które korzystają z portalu, uwzględnione są na liście grup, ale same decydują, jak szczegółowe informacje chcą udostępniać publicznie. Jeśli zależy im na zachowaniu prywatności, to nie muszą podawać miejscowości, w której się znajdują, zamieszczać opisu swoich działań, ani nawet określać, jakiego rodzaju grupę dokładnie stanowią. W rezultacie czasem trudno stwierdzić, czy konkretna grupa jest wspólnotą intencjonalną, czy może tworzą ją ludzie, którzy nie mieszkają razem, a tylko spotykają się w ramach jakiegoś stowarzyszenia czy klubu zainteresowań. Dane podawane przez członków poszczególnych grup nie podlegają weryfikacji, przez co nie wiadomo, na ile odzwierciedlają stan rzeczywisty. Jeśli jednak ktoś jest zainteresowany daną grupą, to może spróbować się z nią skontaktować i uzyskać więcej informacji – portal ułatwia nawiązywanie kontaktu, ponieważ do profilu każdej grupy dołączony jest przycisk „wyślij wiadomość do grupy”.

dwie lampy

Profil colivingu Dwie Lampy na portalu COHOTO (zrzut ekranu z cohoto.net).

Jak na razie COHOTO wydaje się najlepszym źródłem informacji o polskich colivingach, czyli domach dzielonych przez osoby o podobnych zainteresowaniach, stylu życia itp. Colivingi nie są w ogóle uwzględnione w „Eurotopii”, tymczasem na COHOTO można znaleźć wzmianki o takich polskich domach, jak wrocławskie Dwie Lampy czy Muzyczarnia.

Jeśli natomiast chodzi o polskie ekowioski, to – oprócz „Eurotopii” – można polecić następujące polskie strony internetowe:

ekoosada.pl – w dziale „Linkownia” zamieszczono kilka odnośników do stron poszczególnych ekowiosek;

polska podstrona Globalnej Sieci Ekowiosek – można tam znaleźć mapę ekowiosek w Europie, ale zaznaczone są niej tylko dwie ekowioski z Polski;

dobraidea.pl – jest tam kilka ciekawych tekstów na temat ekowiosek w Polsce, przy czym najnowszy tekst pochodzi z roku 2012;

– profil na Facebooku o nazwie „Ekowioski, Ekoosady, Alternatywne Społeczności” – chyba jest to obecnie najlepsze źródło informacji o bieżących wydarzeniach związanych z polskimi ekowioskami.

Niestety ciągle brakuje w miarę kompletnej bazy danych o polskich wspólnotach, które mieszkają inaczej – bazy ze sprawdzonymi informacjami o ekowioskach i colivingach, a w przyszłości także o cohousingach (bo wierzę, że te się wreszcie w naszym kraju pojawią). Tym bardziej więc ściskam kciuki za projekt Stowarzyszenia FREEDOM, którego celem jest stworzenie bazy polskich alternatywnych społeczności oraz opublikowanie jej w internecie. Baza ma powstać na podstawie odwiedzin w poszczególnych wspólnotach, co pozwala przypuszczać, że znajdą się w niej informacje bardziej konkretne i wiarygodne niż te, które zamieszczone są chociażby w „Eurotopii”. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej o tym projekcie, to polecam zajrzeć na Facebooka na profil „Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne Freedom”.

freedom

Informacje o projekcie Stowarzyszenia FREEDOM (zrzut ekranu z Facebooka).

Advertisements

Coliving – współlokator jako źródło inspiracji (dla startupów technologicznych)

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z terminem “coliving,” byłam zdezorientowana i zastanawiałam się, czy coliving jest tym samym, co cohousing. Okazuje się, że nie do końca.

Cohousing to sąsiedzka wspólnota mieszkaniowa, w której oprócz przestrzeni wspólnej (takiej jak dom wspólnoty czy ogród) istnieje sporo przestrzeni prywatnej w postaci odrębnych mieszkań czy domów. Więzi pomiędzy mieszkańcami budowane są w ramach przestrzeni wspólnej, którą wykorzystuje się do wspólnych działań, zwykle związanych z życiem codziennym. Mieszkańcy sąsiedzkich wspólnot mieszkaniowych wspólnie więc przygotowują posiłki w domu wspólnoty czy organizują zabawy dla dzieci w ogrodzie. Zasadniczo jednak celem cohousingu nie jest tworzenie warunków do wspólnej realizacji pomysłów biznesowych czy szeroko zakrojonych inicjatyw społecznych. Mieszkańcy wspólnot tego typu nie są dobierani pod kątem podobnych zainteresowań zawodowych. Tak dobierani są tymczasem członkowie wspólnot typu coliving.

Coliving to wspólnoty, których mieszkańców łączy o wiele więcej niż mieszkańców sąsiedzkich wspólnot mieszkaniowych. Przede wszystkim inaczej wygląda kwestia przestrzeni. Coliving polega na wspólnym mieszkaniu w jednym domu/mieszkaniu. Przestrzeń prywatna jest więc tu o wiele bardziej ograniczona niż w przypadku cohousingu: to już nie odrębne mieszkanie czy dom, ale zwykle jeden pokój. Zdarzają się takie wspólnoty typu coliving, w których mieszkańcy nie mają nawet oddzielnych pokojów, ponieważ te są kilkuosobowe.

Oprócz przestrzeni inaczej wygląda kwestia działań podejmowanych razem przez mieszkańców. Działania te obejmują zwykle innowacyjne projekty biznesowe i społeczne, które mają szeroki zakres i nie oddziałują wyłącznie na lokalną społeczność. Dlatego nie wystarcza, by mieszkańcy wspólnot zgadzali się co do sposobu organizacji najbliższego otoczenia. Ma ich łączyć także wspólna wizja sposobu, w jaki chcą zmienić świat. Mieszkańców wspólnot typu coliving dobiera się więc starannie. Często muszą wypełniać szczegółowe formularze i odpowiadać na pytania w rodzaju: “Na jakie dwie kwestie chciałbyś wywrzeć wpływ w swoim życiu?” (pytanie z formularza Rainbow Mansion w San Francisco).

Co oznacza “wspólna wizja sposobu, w jaki chce się zmieniać świat”? Kiedy przeglądałam strony internetowe wspólnot typu coliving, zauważyłam, że istnieją ich dwa podstawowe rodzaje:

1) wspólnoty skupiające ludzi zainteresowanych startupami technologicznymi,

2) wspólnoty o bardziej ogólnych celach, których członkowie angażują się nie tylko w projekty technologiczne, ale też w działania społeczne związane np. ze zrównoważonym rozwojem czy ekonomią dzielenia się.

Ciekawych wspólnot typu coliving jest sporo, więc na razie skupię się na tych należących do pierwszej grupy. Omawiając wspólnoty, które gromadzą ludzi zainteresowanych startupami technologicznymi, warto wymienić:

Blackbox Mansion jest chyba najbardziej znaną wspólnotą złożoną z ludzi zainteresowanych startupami technologicznymi. Stanowi jednak dość nietypowy rodzaj colivingu, ponieważ pobyt we wspólnocie jest ściśle ograniczony czasowo. Dana grupa mieszkańców przebywa w Blackbox Mansion przez zaledwie dwa tygodnie. W tym czasie członkowie wspólnoty wymieniają się doświadczeniami, uczą się zasad prowadzenia startupów, a także spotykają się z przedstawicielami firm z Doliny Krzemowej. Wiedza i kontakty przydatne w prowadzeniu startupu słono kosztują: dwutygodniowy pobyt kosztuje 6500 (!) dolarów za osobę.

hus-24_1_2

Jest to chyba jedyna działająca w Europie wspólnota typu coliving, którą stworzono z myślą o startupowcach. Inne europejskie wspólnoty tego typu (np. duńskie Nest) nie zostały jeszcze uruchomione.  W porównaniu z Blackbox Mansion wspólnota Hus 24 wydaje się bardziej “permanentna”, ponieważ na stronie internetowej wspólnoty nie ma informacji o rekrutacji nowych mieszkańców. Według portalu dn.se taka rekrutacja w ogóle nie jest prowadzona, ponieważ wspólnota ma charakter zamknięty.

os4

Coś dla miłośników ładnych miejsc. Na stronie internetowej wyczytałam, że Startup Getaway to pierwszy inkubator startupów, który działa w egzotycznej lokalizacji i ma formę wspólnoty typu coliving. Pobyt w Startup Getaway może trwać od kilku dni do kilku miesięcy, a zamieszkanie we wspólnocie jest bardzo łatwe, ponieważ pokoje dostępne są na Airbnb. Cena pobytu jest dość wysoka (około 1200 dolarów za miesiąc), ale uwzględnia wyżywienie, sprzątanie, dostęp do pomieszczeń biurowych itp. Startup Getaway reklamuje się jako miejsce, które pomaga w rozwijaniu startupów, ponieważ jego mieszkańcy mogą wymieniać się doświadczeniami, a także brać udział w prezentacjach i warsztatach dotyczących tematyki startupowej. Na podstawie strony internetowej trudno jednak ustalić, co dokładnie składa się na program wydarzeń związanych z tą tematyką. Szczegółowo za to opisane są zajęcia rekreacyjne, takie jak fitness, surfing czy karaoke. Stąd wnioskuję, że w Startup Getaway to miejsce, w którym praca nad startupem niekoniecznie stanowi bezwzględny priorytet.

  • Blueseed – na oceanie w pobliżu San Francisco

Blueseed-Terraces-2-Large

Kiedy pierwszy raz trafiłam na stronę tego projektu, myślałam, że to żart. Wszystko jednak wskazuje na to, że rzeczywiście pod koniec przyszłego roku na oceanie przy wybrzeżu San Francisco pojawi się statek, na którym przedsiębiorcy z branży startupowej będą razem mieszkać i pracować.  Statek będzie zacumowany na wodach międzynarodowych, dzięki czemu jego mieszkańcy nie będą potrzebowali amerykańskich wiz pracowniczych, by legalnie pracować nad swoimi projektami. Będą przy tym mieszkać na tyle blisko Doliny Krzemowej, by móc ją odwiedzać i brać udział w wydarzeniach branżowych. Brzmi to całkiem ciekawie, a cena nie zbija z nóg – miesięczny pobyt kosztuje mniej więcej 1600 dolarów, czyli tyle co mieszkanie w San Francisco.

Szkoda, że podobnych wspólnot typu coliving nie ma nigdzie w Polsce. Aż się prosi, by choć jedna powstała w Poznaniu, który szczyci się przecież mianem miasta przyjaznego startupom.

Więcej o wspólnotach typu coliving, które skupiają przedsiębiorców z branży startupowej, można przeczytać w The Financial Times. Artykuł jest godny uwagi, ponieważ zawiera wypowiedzi mieszkańców tego rodzaju wspólnot. Jeden z nich zapewnia, że mieszkanie w systemie coliving nie jest dla niego rozwiązaniem tymczasowym, które sprawdza się tylko do momentu założenia rodziny. Twierdzi, że chce w ten sposób mieszkać do końca życia. Czy jednak rzeczywiście coliving w wydaniu startupowym może być sposobem na dobre życie, a nie tylko na rozwijanie kolejnych projektów biznesowych?

Mam co do tego wątpliwości, kiedy w tym samym artykule czytam słowa innego startupowca, który chwali coliving za dostarczanie ciągłej inspiracji i motywacji do pracy. Według niego, “kiedy jesteś przedsiębiorcą, często pracujesz do drugiej nad ranem i masz wrażenie, że jesteś jedyną osobą, która tak robi.” We wspólnocie typu coliving pracuje się chętniej, ponieważ “każdy jest na nogach do pierwszej lub drugiej nad ranem. Jest to pewne pocieszenie i motywacja, bo skoro moi znajomi dalej pracują, to ja też mogę równie dobrze jeszcze popracować.” Na podstawie tej wypowiedzi można dojść do wniosku, że tym, co napędza startupowców mieszkających w systemie coliving są nie tylko wzajemne inspiracje, ale też chęć rywalizacji. Współzawodnictwo jest pewnie nieuniknione, skoro wszyscy mieszkańcy działają w jednej branży. Czy jednak takie ciągłe ściganie się z innymi nie jest na dłuższą metę nużące? Może nie, jeśli ktoś jest pracoholikiem i nie ma nic przeciwko temu, by zacierała się granica między jego życiem prywatnym i pracą. Mnie jednak do pracoholizmu nie ciągnie i dlatego nie wyobrażam sobie, bym mogła mieszkać z ludźmi z tej samej branży przez więcej niż kilka miesięcy.