Tag Archives: Mark Boyle

Mieszkać za darmo – w przyczepie kempingowej?

Image

Kiedy byłam w Londynie, spotkałam przez przypadek Marka Boyle’a (na zdj.), twórcę ruchu Freeconomy, którego celem jest zmniejszenie znaczenia pieniądza w kontaktach międzyludzkich. Boyle zachęca ludzi, by obdarowywali się nawzajem swoimi umiejętnościami i przedmiotami zamiast sprzedawać je za pieniądze. Sam stara się być żywym dowodem na to, że życie bez pieniędzy jest możliwe. W książce “The Moneyless Man: A Year of Freeconomic Living” można przeczytać o roku, który spędził żyjąc zupełnie bez pieniędzy w okolicach angielskiego Bristolu. Co ciekawe, książka opisuje tylko wycinek z jego życia bez pieniędzy, ponieważ udało mu się w ten sposób przeżyć ponad 3 lata. Gdzie w tym czasie mieszkał?

Przed rozpoczęciem swojego eksperymentu z życiem bez pieniędzy Boyle wynajmował pokój. Oczywiście musiał zrezygnować z najmu, ponieważ nie miał już na niego funduszy. W ramach poszukiwań nowego lokum zamieścił ogłoszenie na portalu Freecycle, który ułatwia zwolennikom ruchu Freeconomy wymieniać przedmioty i umiejętności. Sam był zaskoczony swoim fartem, kiedy zgłosiła się do niego kobieta chcąca pozbyć się niepotrzebnej przyczepy kempingowej. W ten sposób Boyle stał się posiadaczem przyczepy, nie wydając na nią ani grosza. Musiał jeszcze tylko znaleźć miejsce, gdzie mógłby tę przyczepę postawić. Ostatecznie trafił na ekologiczną farmę, której właściciele pozwolili mu zamieszkać na swoim terenie w zamian za pracę na roli w wymiarze trzech dni tygodniowo. Boyle był zadowolony z takiego układu, ponieważ bliska mu była idea farm ekologicznych i nie miał nic przeciwko, żeby własną pracą przyczynić się do rozwoju jednej z nich.

Jak więc widać, Boyle nie żył zupełnie za darmo, ale czasem, zamiast stosować pieniądze, dokonywał barteru. W zamian za pracę właściciele farmy pozwalali mu korzystać z internetu oraz ujęcia wody pitnej. Do tego mógł zbierać na farmie niepotrzebne drewno. Dzięki temu przetrwał zimę, bo drewno wrzucał do piecyka i w ten sposób ogrzewał przyczepę. Jego sytuacja była więc nietypowa, bo miał szczęście trafić na farmę, która oferowała mu praktycznie wszystko, czego sam nie potrafił sobie wytworzyć. Wyjątkowość jego położenia powodowała, że kiedy czytałam jego książkę, nie potrafiłam wyobrazić sobie siebie żyjącej bez pieniędzy. Zamiast tego zaczęłam się zastanawiać, czy można by na stałe zamieszkać w przyczepie i czy ktokolwiek w Polsce żyje w ten sposób.

Trafiłam na polskie forum poświęcone karawaningowi. Znalazłam tam wpisy osób, które mieszkały w przyczepach i ich historie niespecjalnie zachęciły mnie do wypróbowania takiego sposobu na życie. Na podstawie forum doszłam do wniosku, że w naszej strefie klimatycznej mieszkanie w przyczepie oznacza albo konieczność przyzwyczajenia się do zimna, albo spore wydatki na ogrzewanie przez jedną trzecią roku. Osoby wypowiadające się na forum dogrzewały się butlami gazowymi, co generowało koszty rzędu 500-750 złotych w skali miesiąca. Trochę to dużo, kiedy człowiek pomyśli, że za kilkaset złotych można wynająć pokój i zyskać dostęp do normalnej łazienki czy kuchni.

Problemem są nie tylko koszty ogrzewania, ale też kwestie prawne. Czy można w Polsce postawić sobie na działce przyczepę i zamieszkać w niej na stałe? Dużo zależy od tego, czy połączymy przyczepę na stałe z gruntem, np. podłączając ją do sieci elektrycznej czy kanalizacyjnej. Jeśli tego nie zrobimy, to najprawdopodobniej inspekcja budowlana nie będzie się miała do czego przyczepić, bo przyczepa będzie w świetle prawa po prostu pojazdem (tak przynajmniej wywnioskowałam ze znalezionej w internecie porady prawnej). Sytuacja skomplikuje się w sytuacji, gdy podłączymy przyczepę do sieci elektrycznej czy kanalizacyjnej. Przyczepa stanie się wówczas tymczasowym obiektem budowlanym, którego postawienie trzeba będzie zgłosić w starostwie powiatowym. Jak wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, przyczepa będzie mogła stać na działce jako tymczasowy obiekt budowlany przez maksimum 120 dni, a potem trzeba będzie albo gdzieś ją przestawić, albo uzyskać zgodę na budowę (sic!).

Ogólnie więc mieszkanie w przyczepie wydaje się być dość kosztownym i skomplikowanym rozwiązaniem dla każdego, kto nie jest zdeterminowany, by żyć (jak Mark Boyle) w sposób praktycznie całkowicie samowystarczalny. W przypadku, gdy człowiek chce stosować komercyjne ogrzewanie, mieszkanie w przyczepie okazuje się wcale nietanie. Co więcej, tego rodzaju mieszkanie może być w Polsce źródłem kłopotów prawnych: w internecie można znaleźć historie ludzi, którzy zamieszkali w przyczepach i podłączyli sobie do nich media, a potem przyczepił się do nich nadzór budowlany. Dlatego też nie sądzę, żebym kiedykolwiek poszła w ślady Marka Boyle’a i zamieszkała w przyczepie na stałe. Na pewno nie w tym klimacie i nie przy tych przepisach budowlanych.

Źródło zdjęcia: The Mirror

Advertisements